Witam na mojej stronie

niedziela, 17 grudnia 2017

Adwentowe oczekiwanie cz. 3


W tym tygodniu radosne, pachnące piernikowymi przyprawami, mandarynkami i pomarańczami kuchenne wariacje na temat świąt.

To także czas, gdy możemy razem coś zrobić, gdy mogą nam pomagać ci najmłodsi. Umorusane od mąki noski, czekoladowe buźki i błysk w oku, wszystko to wskazuje na to, że świąteczny czas ciasteczkowania zaczął się na dobre.

Już czuję smak pierniczków, maślanych ciasteczek, orzechowych rogalików. I powiem Wam szczerze, mało mnie obchodzi, że po świętach może się okazać, że jestem ciut większa.
 Jakiś sposób i na to się znajdzie.

A więc zapraszam wszystkich do kuchni.

Oby tylko udało się te cudownie pachnące i bajecznie wyglądające ciasteczka przechować do świąt......





















piątek, 15 grudnia 2017

Adwentowe oczekiwanie cz.2 Świąteczny jarmark.

Zamieniłam czuwanie na oczekiwanie. W pierwszym tygodniu czuwałam by wszystko dobrze zaplanować, by czas adwentowy spędzić miło i przyjemnie. Teraz to już oczekiwanie.
Szkoda tylko, że śnieg zniknął i znowu zrobiło się szaro - buro a wiatr płata nam figle jakby nic sobie nie robił z naszych świątecznych przygotowań.



Rozpoczął się okres wszelkiego rodzaju świątecznych jarmarków. Niektóre jarmarki gromadzą mnóstwo ludzi. Jest wesoło, grzaniec rozgrzewa, można kupić świąteczne prezenty.
U nas w Polsce jarmarki świąteczne nie są jeszcze tak popularne. A szkoda. Te które są organizowane, są doskonałą okazją do pokazania i sprzedaży regionalnych wyrobów rękodzielniczych, miodowych przysmaków i nalewek, wyrobów garmażeryjnych, domowych wypieków, drewnianych zabawek i innych cudeniek wymarzonych do świątecznych dekoracji naszych domów.

Świąteczne jarmarki to nie są miejsca,  przez które można tylko przejść. By w pełni poczuć przedświąteczną atmosferę trzeba tam po prostu pobyć. Bez pośpiechu, bez zabiegania, bez listy zakupów i spraw do załatwienia. Po prostu taka godzina slow live......












poniedziałek, 4 grudnia 2017

Adwentowe czuwanie cz.1


Czas Adwentu to jedyny w całym roku czas, w którym staramy się żyć uważniej. Częściej zwracamy uwagę na to, co dzieje się najbliżej nas i w nas.Trochę na drugi plan schodzą sprawy zawodowe, innym okiem patrzymy na dom rodzinny, na przyjaciół i ludzi, z którymi spotykamy się na co dzień.
Zaczynamy odczuwać potrzebę spokoju, serdeczności, bliskości z tymi, których kochamy oraz potrzebę niesienia pomocy innym, którzy może teraz przeżywają ciężkie chwile.



Bardzo dużą rolę zaczyna odgrywać DOM - obojętnie co to słowo dla każdego z nas znaczy i z czym się kojarzy.


Sprzątamy, czyścimy, starannie dekorujemy, stroimy choinkę wkładając w to całe swoje serce. Fenomenem jest to, że w tą przedświąteczną krzątaninę zaangażowani są wszyscy - maluch, który stawia pierwsze kroki, dziecko, które stoi przed dylematem - jest ten Mikołaj czy go nie ma, młodzież szukająca swojej własnej drogi, my będący rodzicami i organizatorami tego całego zamieszania. No i najstarsze pokolenie, które często wraca wspomnieniami do swoich pierwszych dziecięcych świątecznych przeżyć.




Mam takie wrażenie, że właśnie w tym pierwszym tygodniu Adwentu porządkujemy swój świat zewnętrzny, wszystko co jest wokół nas.




Budujemy klimat, który pozwoli nam na uważniejsze przeżywanie Adwentu w następnych tygodniach.


 Przy płomyku pierwszej świeczki z adwentowego wianka, słuchając pierwszych świąteczno - zimowych melodii, zagrzewając się aromatyczną herbatką z imbirem, cynamonem,goździkami, miodem i cytryną planuję kolejny tydzień adwentowego czuwania.


Dziękuję Kasi i pani Basi za piękne wianki.
Kalendarz inspirowany oczywiście pomysłami z https://www.mypinkplum.pl/

niedziela, 3 grudnia 2017

Jesienne wieczory.

Kolejny jesienny dzień, bardzo wczesny o tej porze roku wieczór. Chwila ciszy przy rozgrzewającej herbatce, w tle cichutko słychać ballady Leonarda Cohena...





Po dłuższej przerwie przeglądałam znane mi blogi. Tyle się u Was pozmieniało, tyle nowych , wspaniałych rzeczy, tyle ciekawych prac i inspiracji, że zatęskniłam za tą blogową rzeczywistością.

Czasami trzeba coś zostawić, by wrócić po przerwie z pełnym zapasem energii do działania.
Mam nadzieję, że jeszcze ktoś mnie pamięta, a jeżeli nie, to chętnie poznam osoby, które na chwilę zatrzymają się na mojej stronie i zechcą mi towarzyszyć w odkrywaniu tego co piękne w codziennym życiu.

Czy będzie to ten sam blog - trudno powiedzieć. Zmieniają się czasy, z pewnością i ja się zmieniłam, na wiele spraw patrzę może pod innym kątem.Jednak radość jaką dało mi przeglądanie dzisiaj swojego własnego bloga od chwili jego powstania sprawiła, że postanowiłam wrócić i kontynuować.
Może to będą niezdarne teksty, zdjęcia bez obróbki, codzienne tematy ale jeżeli znajdą się na blogu to znaczy, że były dla mnie ważne. Dla tych chwil się zatrzymałam, tymi chwilami chciałam się podzielić z najbliższymi i tymi, którzy mój blog odwiedzą.
A najszczęśliwsza będę, gdy kogoś zainspiruję w jakiejś dziedzinie albo komuś pomogę.

Więc..........niech się dzieje.

środa, 27 stycznia 2016

Chrzest - propozycja dekoracji stołu.

Mój stół już prezentowałam wielokrotnie.
 Tym razem okazja do dekoracji była szczególna, bo chrzciny mojej wnuczki.
Dekoracja oczywiście w tonacji biało  - różowej









Oczywiście dopełnieniem dekoracji był tort.
Mogę Wam zdradzić - był pyszny.


A to bohaterka całego zamieszania.

Alicja w krainie zabawek.


wtorek, 26 stycznia 2016

Mufinki na śniadanie.

Ostatnio często moi domownicy buntują się i nie chcą na śniadanie jeść chleba.
 Jak na razie na owsiankę (uwielbiam) czy kasze nie dają się namówić. 
Zapropnowałam im mufinki i.... pomysł chwycił. 
Wczoraj wieczorem upiekłam dwanaście z mrożoną borówką amerykańską. 
Dzisiaj rano pozostał tylko pusty talerz.


Więc szybciutko namieszałąm ciasta.
 Tym razem mufinki są z krojonym w kostkę jabłkiem i cynamonem.


Po górze posypałam je krojonymi migdałami.


 Nieźle to wyglądało nawet jeszcze przed upieczeniem.


 Natomiast po upieczeniu zapach w kuchni był cudowny
 - jabłka i cynamon- wiadomo wspaniała kompozycja.


I tym to sposobem moje mufinki czekają na powrót męża z pracy a córki ze szkoły.


Obawiam się tylko, czy zostanie coś na jutrzejsze śniadanie.

Pozdrawiam wszytstkich odwiedzających.