Witam na mojej stronie

poniedziałek, 4 grudnia 2017

Adwentowe czuwanie cz.1


Czas Adwentu to jedyny w całym roku czas, w którym staramy się żyć uważniej. Częściej zwracamy uwagę na to, co dzieje się najbliżej nas i w nas.Trochę na drugi plan schodzą sprawy zawodowe, innym okiem patrzymy na dom rodzinny, na przyjaciół i ludzi, z którymi spotykamy się na co dzień.
Zaczynamy odczuwać potrzebę spokoju, serdeczności, bliskości z tymi, których kochamy oraz potrzebę niesienia pomocy innym, którzy może teraz przeżywają ciężkie chwile.



Bardzo dużą rolę zaczyna odgrywać DOM - obojętnie co to słowo dla każdego z nas znaczy i z czym się kojarzy.


Sprzątamy, czyścimy, starannie dekorujemy, stroimy choinkę wkładając w to całe swoje serce. Fenomenem jest to, że w tą przedświąteczną krzątaninę zaangażowani są wszyscy - maluch, który stawia pierwsze kroki, dziecko, które stoi przed dylematem - jest ten Mikołaj czy go nie ma, młodzież szukająca swojej własnej drogi, my będący rodzicami i organizatorami tego całego zamieszania. No i najstarsze pokolenie, które często wraca wspomnieniami do swoich pierwszych dziecięcych świątecznych przeżyć.




Mam takie wrażenie, że właśnie w tym pierwszym tygodniu Adwentu porządkujemy swój świat zewnętrzny, wszystko co jest wokół nas.




Budujemy klimat, który pozwoli nam na uważniejsze przeżywanie Adwentu w następnych tygodniach.


 Przy płomyku pierwszej świeczki z adwentowego wianka, słuchając pierwszych świąteczno - zimowych melodii, zagrzewając się aromatyczną herbatką z imbirem, cynamonem,goździkami, miodem i cytryną planuję kolejny tydzień adwentowego czuwania.


Dziękuję Kasi i pani Basi za piękne wianki.
Kalendarz inspirowany oczywiście pomysłami z https://www.mypinkplum.pl/

niedziela, 3 grudnia 2017

Jesienne wieczory.

Kolejny jesienny dzień, bardzo wczesny o tej porze roku wieczór. Chwila ciszy przy rozgrzewającej herbatce, w tle cichutko słychać ballady Leonarda Cohena...





Po dłuższej przerwie przeglądałam znane mi blogi. Tyle się u Was pozmieniało, tyle nowych , wspaniałych rzeczy, tyle ciekawych prac i inspiracji, że zatęskniłam za tą blogową rzeczywistością.

Czasami trzeba coś zostawić, by wrócić po przerwie z pełnym zapasem energii do działania.
Mam nadzieję, że jeszcze ktoś mnie pamięta, a jeżeli nie, to chętnie poznam osoby, które na chwilę zatrzymają się na mojej stronie i zechcą mi towarzyszyć w odkrywaniu tego co piękne w codziennym życiu.

Czy będzie to ten sam blog - trudno powiedzieć. Zmieniają się czasy, z pewnością i ja się zmieniłam, na wiele spraw patrzę może pod innym kątem.Jednak radość jaką dało mi przeglądanie dzisiaj swojego własnego bloga od chwili jego powstania sprawiła, że postanowiłam wrócić i kontynuować.
Może to będą niezdarne teksty, zdjęcia bez obróbki, codzienne tematy ale jeżeli znajdą się na blogu to znaczy, że były dla mnie ważne. Dla tych chwil się zatrzymałam, tymi chwilami chciałam się podzielić z najbliższymi i tymi, którzy mój blog odwiedzą.
A najszczęśliwsza będę, gdy kogoś zainspiruję w jakiejś dziedzinie albo komuś pomogę.

Więc..........niech się dzieje.

środa, 27 stycznia 2016

Chrzest - propozycja dekoracji stołu.

Mój stół już prezentowałam wielokrotnie.
 Tym razem okazja do dekoracji była szczególna, bo chrzciny mojej wnuczki.
Dekoracja oczywiście w tonacji biało  - różowej









Oczywiście dopełnieniem dekoracji był tort.
Mogę Wam zdradzić - był pyszny.


A to bohaterka całego zamieszania.

Alicja w krainie zabawek.


wtorek, 26 stycznia 2016

Mufinki na śniadanie.

Ostatnio często moi domownicy buntują się i nie chcą na śniadanie jeść chleba.
 Jak na razie na owsiankę (uwielbiam) czy kasze nie dają się namówić. 
Zapropnowałam im mufinki i.... pomysł chwycił. 
Wczoraj wieczorem upiekłam dwanaście z mrożoną borówką amerykańską. 
Dzisiaj rano pozostał tylko pusty talerz.


Więc szybciutko namieszałąm ciasta.
 Tym razem mufinki są z krojonym w kostkę jabłkiem i cynamonem.


Po górze posypałam je krojonymi migdałami.


 Nieźle to wyglądało nawet jeszcze przed upieczeniem.


 Natomiast po upieczeniu zapach w kuchni był cudowny
 - jabłka i cynamon- wiadomo wspaniała kompozycja.


I tym to sposobem moje mufinki czekają na powrót męża z pracy a córki ze szkoły.


Obawiam się tylko, czy zostanie coś na jutrzejsze śniadanie.

Pozdrawiam wszytstkich odwiedzających.

niedziela, 22 listopada 2015

TARAS NA ZIMOWO.

Tylko jeszcze śniegu brak. Chociaż w Zakopanem ponoć biało. 
Taras przygotowany, przepisy na pyszne grzańce czekają .
 Nawet zimowe popołudnia i wieczory można spędzić na świeżym powietrzu.
 Ciepłe koce i poduszki przygotowane.


Nie wiedziałam, że takie cuda mamy w ogrodzie.
 Irga jest o tej porze roku przepiękna.


Rogata podudszka powstała oczywiście ze starego sweterka. 
Sprytnie chowa w sobie poduszki na fotele. 



Na ogrodzie jeszcze jesiennie.
 Po stawie pływają kaczki i jedna zabłąkana czapla szara.
W tym roku w stawie jest dużo mniej wody, więc ma sporo miejsca do spacerów.


Dla tych co miło chcą spędzić czas na naszym tarasie czeka nie tylko gorący grzaniec


ale i dziadek do orzechów. Orzechowe kruche ciasteczka uwielbiają wszyscy.
Niestety do łupania orzechów trudno mi moich domowników namówić.


Pozdrawiam wszystkich.
Miłego niedzielnego wieczoru.

sobota, 21 listopada 2015

LISTOPADOWY WIECZÓR

Listopad to miesiąc, w którym w naturalny sposób zwalniamy.
 Coraz szybciej zapadający zmierzch zachęca nas do szybszych powrotów do domu.
 Zaczynamy bardziej skupiać się na tym, co w domu, niż na tym, co wokół niego.
 Nie wiem jak Wy, ale jakoś chętniej sprzątam, przestawiam, dekoruję.
 Chętniej też przebywam w kuchni, eksperymentuję przygotowując różne potrawy,
 wypróbowuję nowe przepisy, komponuję ciekawe, rozgrzewające herbatki.
 Spokojna muzyka w tle, zapalone świece, zapach pomarańczy, cynamonu, goździków, 
to wszystko sprawia, że można odpocząć.







 Do tego lektura - dzisiaj "Smak Świąt" Agnieszki Maciąg. Gorąco polecam.

A na deser ciasto piernikowe z wiśniami w spirytusie.

Zapraszam.

środa, 18 listopada 2015

KUCHNIA W CZASIE METAMORFOZY.

Dzisiaj za oknem wieje okrutnie i ciągle pada deszcz. 
Nawet jakaś ostatnia jesienna burza się zaplątała. Za to w domu cicho i spokojnie. 
 Towarzyszy mi tylko nasza kotka Emi. Taki czas lubię spędzać w kuchni coś tam
 przygotowując ciekawego(!?) na obiad. Przy okazji pstryknęłam trochę fotek,
 tak bez aranżacji i przygotowań. Ot taka codzienna kuchnia. 
W takiej wersji jej jeszcze nie znacie. 
Metamorfoza trwa. Jak na razie wymieniłam meble.
 Znacznie zwiększyła się ilość półek i szafek a pomimo to mam wrażenie 
że wolnej przestrzni jest więcej. Teraz jeszcze trzeba uruchomić podświelenia
 pod szafkami. Zmienić lampę. Kupić nowe białe krzesła, no i kuchnia będzie gotowa.
Trochę to trwa, ale im dłużej na coś czekamy, tym większą radość nam to sprawia.






Widzę u Was już coraz więcej świątecznych elementów. 
Też już muszę zacząć myśleć o jakiś świątecznych dekoracjach.
 Zacznę chyba od tarasu. Już mam pomysł na następny post.

Pozdrawiam wszystkich i życzę miłego dnia.