wtorek, 27 grudnia 2011
poniedziałek, 26 grudnia 2011
wtorek, 25 października 2011
Po długiej przerwie.
Czas szybko mija, nawet nie przypuszczałam, że tak długo mnie tu nie było. Do Was zaglądałam często, jednak jakoś nie miałam ochoty na pisanie.Po cichutku podziwiałam Wasze dzieła i sprawne ręce. Oj, narosło zaległości mnóstwo. Wszystko powoli postaram się nadrobić. Za to teraz kilka jesiennych zdjęć.
piątek, 15 lipca 2011
Ogrodowe migawki i grilowanie.
Pogoda sprawia, że więcej czasu spędzamy na świeżym powietrzu niż w domu. Wszystko rośnie kąpane ciepłym letnim deszczykiem i muskane promieniami słońca. Każda chwila jest niepowtarzalna.
Coraz częściej zamiast typowych obiadów grilujemy. W towarzystwie rodziny, przyjaciół i znajomych miło mija czas. Popołudniowe grile przeciągają się do późnych godzin wieczornych, czasem i nocnych....
To również okazja na ciekawe zabawy dla najmłodszych.
Autorem zdjęć jest Basia.
Coraz częściej zamiast typowych obiadów grilujemy. W towarzystwie rodziny, przyjaciół i znajomych miło mija czas. Popołudniowe grile przeciągają się do późnych godzin wieczornych, czasem i nocnych....
To również okazja na ciekawe zabawy dla najmłodszych.
Autorem zdjęć jest Basia.
środa, 13 lipca 2011
Nasza Tosia.
Mówiłam, że już dosyć domowego zwierzyńca ale czy można obok takiego cuda przejść obojętnie?
No i zamieszkała z nami mała kotka Tosia. Ma zaledwie sześć tygodni. Bardzo dobrze się zaaklimatyzowała.
Patrząc na jej psoty można się zapomnieć, a czas leci.....leci...leci.....
piątek, 17 czerwca 2011
Letni deszczyk.
Ostatnio pogoda nas rozpieszcza. Piękne słońce grzeje cudnie. Więc kiedy spadł ciepły letni deszczyk, nie było marudzenia. Wręcz wszyscy na niego czekali. My - bo trochę ochłody się przyda, roślinki - bo sucho okrutnie. Weronika postanowiła zrobić sobie spacer po deszczu z aparatem fotograficznym a co z tego wyszło, zobaczcie sami.
A ja działam jak te ślimaczki, niby wyszłam ze skorupki ale posuwam się baaardzo powoli.
A ja działam jak te ślimaczki, niby wyszłam ze skorupki ale posuwam się baaardzo powoli.
piątek, 3 czerwca 2011
Bukiet polnych kwiatów.
Piękna, już czerwcowa pogoda. Słońce grzeje cudnie. Spadające od czasu do czasu deszcze sprawiły, że wszystko pięknie rośnie. Korzystając z wolnej chwili wybrałam się na spacer dróżkami pomiędzy polami i łąkami. Obiecałam sobie, że wrócę z dużym bukietem polnych kwiatów. I co się okazało? To wcale nie taka prosta sprawa.
W zbożach żadne kwiaty nie rosną. Z trudem udało mi się zerwać trzy chabry, a o polnych makach mowy nie ma. No cóż - ziarna dobrze wyselekcjonowane. Na łąkach koniczyna, jaskry, rumianku jak na lekarstwo.
Zupełnie inne łąki i pola pamiętam jeszcze z nie tak dawnej przeszłości. Widać, świat się zmienia. Ale czy idziemy w dobrym kierunku?
A oto mój bukiet polnych kwiatów, bohater dzisiejszego posta.
No i nareszcie udało mi się. Od ponad dwóch tygodni nie mogłam nic napisać ani komentować na Waszych blogach. Przeczytałam, że nie tylko ja miałam takie kłopoty. Zmieniłam przeglądarkę. Myślę, że już będzie wszystko ok.
Miłego wieczoru życzę wszystkim zaglądającym.
W zbożach żadne kwiaty nie rosną. Z trudem udało mi się zerwać trzy chabry, a o polnych makach mowy nie ma. No cóż - ziarna dobrze wyselekcjonowane. Na łąkach koniczyna, jaskry, rumianku jak na lekarstwo.
Zupełnie inne łąki i pola pamiętam jeszcze z nie tak dawnej przeszłości. Widać, świat się zmienia. Ale czy idziemy w dobrym kierunku?
A oto mój bukiet polnych kwiatów, bohater dzisiejszego posta.
No i nareszcie udało mi się. Od ponad dwóch tygodni nie mogłam nic napisać ani komentować na Waszych blogach. Przeczytałam, że nie tylko ja miałam takie kłopoty. Zmieniłam przeglądarkę. Myślę, że już będzie wszystko ok.
Miłego wieczoru życzę wszystkim zaglądającym.
Subskrybuj:
Posty (Atom)