Oj, dawno mnie tu nie było,chociaż wcale to nie znaczy, że znikłam całkowicie.
Prawie codziennie zaglądałam na Wasze blogi, podziwiałam Wasze nowe prace i pomysły,
czerpałam już prawie wiosenną energię i planowałam, planowałam, planowałam....
Teraz czas pokazać co z tych planów wychodzi. Myślę, że będę miała się czym pochwalić.
A na początek, na przekór aurze - bo u nas dzisiaj pada śnieg - trochę wiosennych kolorków.
Kolorowe drewniane motylki i ptaszki urzekły mnie w galerii "Ogrodów Kapias"
w Goczałkowicach Zdroju i po prostu musiałam je mieć.
Na osłodzenie ponurej bądź co bądź pogody upieczone przez Weronikę mufinki.
W gąszczu pudrowych goździków zagościł różowy ptaszek, szkoda, że siedzi sobie cichutko
i ani myśli być konkurencją dla coraz głośniej śpiewających ptaków za oknem.
Jak tu w takim towarzystwie nie mieć dobrego humoru
nawet gdy widok za oknem nie przypomina jeszcze wiosny.














