Zaslaniając rano firankę, taką niezwykłą firankę, bo zrobioną wiele, wiele lat temu przez moją BABCIĘ, uswiadomiłam sobie, że te wszystkie rzeczy, które teraz ja robię,
te wyszywanki, wycinanki, szydełkowe firanki,sztrykowanki to wszystko jej zasługa.
To ona miała cierpliwosć pokazywać jak robić oczko za oczkiem i ile trzeba mieć cierpliwosci.Dziękuję Ci Babciu!!!
To nie jedyna firanka zrobiona przez Babcię. Zrobiła ich kilkanascie, kilka się jeszcze zachowało i przechowywane są jak rodzinne skarby.Babci z nami już niestety nie ma.
A oto moja Babcia ze swoją pierwszą prawnuczką i jej dzieło:
Och te majowe ulewy nie sprzyjają słonecznym humorom.
OdpowiedzUsuńKażdy, kto jest w naszym sercu- nie odszedł całkiem. Dobrze, że Babcia jest w Twoich wspomnieniach.
Te babcie tak mają:)
Może i my doczekamy .... :)
Ja będę Babcią Jagą, której się boją dzieciaki :D
To prawda, ja swojej babci zawdzięczam wszystko to co potrafię: i robótki i pierogi i makaron rosołowy...
OdpowiedzUsuńTak babcie są kochane:)Cieszę się jeszcze moją jedyną jaka mi pozostała i dziadkiem też.Ale w moim życiu było mi dane spotakać się i wychowywać z dwoma prababciami i pradziadkami...mój najbliższy pradziadek (ten domowy) zmarł trzy lata temu...to naprawdę wspaniałe :)
OdpowiedzUsuńJak tu ładnie u Ciebie. Pozwól, że zostanę. Tak po sąsiedzku... Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńNie ma to jak Babcia :), odżyły wspomnienia...
OdpowiedzUsuńPiękna firanka, pozdrawiam